Information

Populate the side area with widgets, images, and more. Easily add social icons linking to your social media pages and make sure that they are always just one click away.

Z miłości i troski o bliskich – pozwólmy sobie na rozmowę o śmierci.

Rozmowa o przemijaniu i śmierci nigdy nie jest prosta i zawsze nie jest w porę. Wielu z nas boi się o niej myśleć. Naturalnym odruchem jest to, by ją wypierać. Niestety śmierć jest nieuchronna. Niezależnie jak bardzo staramy się od niej uciec w naszych myślach, ona nie zniknie. Życie i śmierć to awers i rewers tej samej monety. Daleki jestem do zachęcania, by rozmowy o śmierci towarzyszyły nam na co dzień, determinując nasze działania, ale jak pokazują moje doświadczenia w codziennej pracy ze śmiercią przeprowadzenie takiej rozmowy z bliskimi (chociaż raz w życiu) jest dowodem naszej troski. Taka rozmowa może pomóc poukładać nam nasze priorytety i wyrazić naszą ostatnią wolę.

Śmierć kogoś bliskiego wiąże się z wieloma emocjami, często takimi, których jeszcze nigdy nie doświadczyliśmy w naszym życiu. Lęk, pustka, osamotnienie, otępienie, poczucie bezsilności. Emocje te powodują, że nawet najprostsze czynności stają się nie lada wyczynem a co dopiero, gdy pod ich wpływem musimy zorganizować pogrzeb. Warto rozmawiać o śmierci i uporządkować wszystkie swoje doczesne sprawy nie z lęku przed nią, ale z miłości i troski o swoich bliskich, by ułatwić im życie, gdy nas już nie będzie.

Dlaczego tak trudno rozmawiać nam o śmierci?

Śmierć zaprasza nas w podróż po rewirach naszych emocji, na którą nie mamy najmniejszej ochoty. W programie wycieczki odkryjemy czym jest lęk, doświadczymy bezradności i zanurzymy się w pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Nie brzmi to zachęcająco, prawda?

Z psychologicznego punktu widzenia to całkowicie naturalne, że na co dzień nie chcemy skorzystać z takiej oferty. Umysł broni się przed tym, co boli. A przecież rozmowa o śmierci powoduje w nas ból. Zmusza nas do uświadomienia sobie, że wszystko, co kochamy, kiedyś przeminie. Również my sami.

W mojej codziennej pracy w zakładzie pogrzebowym często spotykam się z rodzinami, dla których rozmowy z bliskimi o przemijaniu były tematem tabu, a teraz nagle muszą podejmować decyzje: trumna czy urna, msza czy świecki rytuał, róże czy lilie. A przecież to nie powinny być wybory „na chybił trafił”, nie wspominając już, że z perspektywy tego, co czeka nas po pogrzebie naszych bliskich, to i tak są to banalne sprawy.

Wiem, jak trudno jest zacząć taką rozmowę. Obawiamy się, że zostaniemy źle odebrani, że rozmowa „sprowadzi nieszczęście”. Wiem też, że kiedy już odważymy się przeprowadzić taką rozmowę z troską i odpowiednią uważnością może stać się przestrzenią dla prawdy, miłości i bliskości. Rozmowa o śmierci nie sprowadza na nas i naszych bliskich niczego złego, wręcz przeciwnie przynosi zrozumienie, ulgę i spokój.  

Co daje osobie umierającej rozmowa o śmierci ze swoją rodziną?

Rozmawianie z bliskimi o umieraniu to jeden z etapów akceptacji. Pomaga osobie, która odchodzi zrobić rachunek sumienia i uporządkować swoje doczesne sprawy.

Chciałbym podzielić się jedną z sytuacji z mojej pracy. To był dzień jak każdy inny, do biura weszła rodzina. Zaczęliśmy rozmawiać i organizować pogrzeb, ale to co stało się potem, sprawiło, że zapamiętałem ten dzień na długo. Opowiedzieli mi, że ich mama, w trakcie choroby nowotworowej, kiedy zdała sobie sprawę, że nie uda jej się pokonać choroby, zaczęła rozmawiać z nimi na tematy związane ze śmiercią. Poprosiłaby wspólnie ustalili szczegóły pogrzebu. Bardzo precyzyjnie mówiła o tym, jak powinien wyglądać jej pogrzeb: w jakiej trumnie, w jakiej sukience. Zasugerowała kolor kwiatów, wybrała muzykę.
Chciała, by mogli po prostu się z nią pożegnać, a nie gubić się w formalnościach. Cały czas wspominali, że te rozmowy były bardzo trudne, starali się przy chorej nie płakać, ale jak tylko wychodzili z pokoju zalewali się łzami, mimo wszystko pozwalali opowiadać mamie o śmierci, bo widzieli, że jej to pomaga. Kolejne rozmowy były jeszcze trudniejsze, powiedziała każdemu z osobna, co w nim kocha, co pamięta, czego życzy. Dzieci i mąż też mieli czas powiedzieć jej jak bardzo ją kochają i podziękować za wspólne życie. Oprócz rozmów umierająca kobieta zrobiła porządek w dokumentach, napisała testament. Kiedy umarła (jak wspominały dzieci) na jej twarzy rysował się niesamowity spokój. Oni też byli zdziwienie swoją reakcją, bo kiedy odeszła w ich sercu również gościł oprócz nieopisanego bólu wielki spokój. 

Śmierć to temat trudny, a my na co dzień staramy się zapomnieć fakt, że i my kiedyś odejdziemy. Rozmowa o niej może być wyrazem miłości, troski i czułości wobec tych, którzy kiedyś będą musieli nas pożegnać — i wobec siebie samych. To nie jest rozmowa o końcu. To rozmowa o tym, co ważne.

Jak zacząć taką rozmowę?

Nie istnieje „dobry moment” na taką rozmowę, ale są okazje, które możemy wykorzystać. Dobrym pretekstem jest listopadowe święto Wszystkich Świętych, kiedy wspominamy tych, którzy odeszli, inną okazją może być pogrzeb bliskiego lub znajomego, który przypomina o kruchości życia. Wykorzystajmy te chwile, jako pretekst do rozpoczęcia rozmowy.

Proponuję zacząć subtelnie, starajmy się nie używać negatywnie nacechowanych słów takich jak: śmierć, pogrzeb, itp. Lepiej mówić o „poczuciu bezpieczeństwa”, „porządkowaniu spraw”, „uporządkowaniu dokumentów”. Taki język nie budzi strachu i pozwala zachować kontrolę oraz daje poczucie troski. Czasami już jedna rozmowa może wystarczyć, ale uważam, że do rozmowy o śmierci warto wracać, nie ze strachu a z miłości i troski dla swoich najbliższych. Wierzę, że takie rozmowy, pomagają oswoić myśl o tym, co nieuchronne, zdejmując z nas poczucie lęku.

Autor wpisu

0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Awatar bota
W czym możemy pomóc, korzystając z informacji na tej stronie?